RSS
 

Notki z tagiem ‘biszkopt’

Mleko biszkoptowe

25 paź

Po ostatniej wizycie w szpitalu postanowiłem, że w tym roku to był już ostatni raz, kiedy dałem się dobrowolnie pokroić. Dla niewtajemniczonych, po raz drugi poszedłem pod nóż, a właściwie laser celem usunięcia chrapania, co stawało się powoli uciążliwe, nie tyle dla mnie, bo mnie właściwie to wszystko jedno co się dzieje wokół mnie gdy śpię, ale dla otoczenia, które przeze mnie właśnie spać nie mogło. W czerwcu wyrównywałem sobie przegrodę nosową, teraz w październiku wypalano mi podniebienie. Generalnie, nie polecam. A jeśli dalej chrapię, to TRUDNO. Jedyna pozytywna rzecz jaka mnie spotkała w szpitalu, to chyba pierwszy posiłek po zabiegu – kawa (oczywiście zbożowa) z rozmiksowanymi biszkoptami. Na tyle zadziwiająco dobra, że postanowiłem w domu zrobić mleko biszkoptowe i.. też dobre! :)

Mleko biszkoptowe

Składniki:

szklanka mleka
garść biszkoptów (jakichkolwiek)

Wykonanie jest banalnie proste. Na każdą szklankę mleka przypada garść biszkoptów. Mleko podgrzej, zalej nim biszkopty w mikserze stojącym i po chwili zmiksuj (jakieś 20 sekund). Gotowe :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Heartbeat

20 lut
Na Walentynki postanowiłem upiec coś specjalnego na tę okazję, czyli ciasto w kształcie serca. Po ostatnich perypetiach z krojeniem piernika uznałem, że wygodniej będzie zrobić tym razem biszkopt. Kroić jednak nie musiałem, bo udało mi się kupić formę w kształcie serca. Problem z biszkoptem był jednak taki, że niestety ciasto ma to do siebie, że lubi opadać. Jesienią, kiedy robiłem tort czekoladowy dla Reni z okazji jej urodzin, wyszedł mi znakomicie. Przepis niestety przepadł, a ja przemierzyłem wiele stron z "idealnymi" i "nie opadającymi" biszkoptami. Ale i tak opadł. Zrezygnowany nie mogłem przecież takiego niskiego biszkoptu dać dziewczynom, więc postanowiłem upiec kolejny, tym razem na pewno większy i udany. Spędziłem kolejne godziny (no, może ciut krócej) i znalazłem przepis na biszkopt bez użycia proszku do pieczenia. Na dodatek, wymagał on zrzucenia ciasta z wysokości około pół metra na ziemię zaraz po upieczeniu. I wyszedł :)

Składniki:
Ciasto:
5 jajek
150g cukru
100g mąki tortowej
40g mąki ziemniaczanej
Nadzienie:
krem jogurtowy
1 kubek jogurtu
konfitura malinowa
Masa maślana:
150g masła
1 jajko
50g cukru pudru
aromat rumowy
Masa cukrowa:
400g cukru pudru
2 łyżeczki żelatyny
50g glukozy
20g wody
[Listonic]

Dużo tego przygotowywania, ale warto, bo ciasto jest smaczne :) Zaczynamy oczywiście od wyrobienia i upieczenia ciasta :)
Oddziel białka od żółtek i ubij je z odrobiną soli na sztywną pianę. Nastepnie dodawaj powoli cukier, a następnie po kolei żółtka (nadal ubijając). Następnie dodawaj przesianą mąkę i delikatnie wszystko razem wymieszaj. Wyłóż blachę papierem do pieczenia, wlej ciasto i włóż je do piekarnika rozgrzanego do ok. 165 stopni przez około 35 minut (albo do suchej wykałaczki).
Gdy ciasto będzie gotowe, owiń blachę w ręcznik i zrzuć je na ziemię z wysokości 50cm. Serio :) A później odstaw na bok, żeby wystygło. 
No, to krok pierwszy za nami :) 
Gdy ciasto już wystygnie, możemy się zabierać za jego przełożenie. W tym celu najlepiej jest lekko naciąć serce u jego dołu nożem, i przeciągnąć całość nitką. Wtedy nie będzie możliwości, że źle je rozetniesz. Obie połowy oddziel od siebie i połóż na osobnych talerzach. Teraz pora na krem. Ja użyłem kremu jogurtowego Dr. Oetkera. Wystarczy tu dodać szklankę wody, mały kubek jogurtu
i miksować przez 3 minuty. Takim oto gotowym kremem posmaruj dolną warstwę ciasta, a na krem nałóż dodatkowo konfiturę malinową. Jeśli chcesz, możesz ciasto przełożyć dwukrotnie i dolną warstwę przełóż kremem, a górną, konfiturą malinową. Jeśli konfitura okaże się za mało słodka, zmiksuj ją blenderem z kilkoma łyżkami cukru pudru. Nałóż górną warstwę ciasta i wstaw je do lodówki do schłodzenia.
Krok drugi też mamy już z głowy :)
Teraz kolej na masę maślaną, którą pokryjesz całe ciasto. Jest ona swoistym klejem dla masy cukrowej, która nie trzymałaby się na na samym suchym biszkopcie. Możesz użyć zamiast niej również lukru królewskiego, jednak przepis na niego zamieszczę dopiero później. Ważne jest, żeby nie kłaść masy cukrowej na bitej śmietanie lub na owocach, ponieważ się rozuści i zniszczy cały efekt.
A masa maślana jest łatwa i szybka w przygotowaniu, więc można ją zrobić bez problemu. W kąpieli wodnej ubijaj jajko (nie bawimy sie tu już w oddzielanie białka od żółtka), a następnie dodaj po trochu cukier puder i ubijamy na gęstą pianę. W misce obok utrzyj dokładnie masło i stopniowo dodaj do niego masę jajeczną, żeby obie masy się połączyły. Na koniec dodaj kilka kropel aromatu. Taka masa jest gotowa, żeby pokryć nią ciasto ze wszystkich stron. Później ciasto znów włóż do lodówki.
Krok trzeci odhaczony. Teraz będzie zabawa z wyrabianiem i wałkowaniem masy cukrowej :)
Żelatynę rozpuść w ciepłej wodzie (ale nie wąchaj, bo śmierdzi :P ) Rozrób cukier puder z glukozą i i żelatyną i ugniataj, aż masa przestanie się kleić. Nie przejmuj się tym, że możesz się przykleić do blatu, czy wszechobecnym cukrem. Masę najwygodniej wyrabia się w misce, bo nie wala się po całej kuchni. Na etapie mieszania suchych składników dodaj kilka łyżek czerwonego barszczu, a później kilka łyżek soku z odsączonego dżemu wiśniowego lub malinowego. Samo dodanie barszczu sprawi, że masa będzie kropkowana. Syrop z dżemu ujednolici ten kolor. Zamiast tego możesz dodać barwniki spożywcze, ale że nie chce mi się czekać aż dostanę je nasza pocztą polską, wygodniej i szybciej jest zrobienie takiego różu. Żeby masa była czerwona, bez barwnika się jednak nie obejdzie (i trzeba dodać cały, bo masa też wyjdzie różowa). Po kilku minutach masę wyrabia się jak plastelinę. Jeśli mimo tego będzie zbyt klejąca, możesz podsypać ją trochę cukrem pudrem i dalej ugniatać. Teraz czas na wałkowanie. Są 2 sposoby na to, żeby ciasto nie kleiło się do wałka czy blatu. Wypróbowałem oba – podsypywanie masy cukrem pudrem oraz smarowanie jej oraz blatu kilkoma kroplami oleju. Drugi sposób jest wygodniejszy, choć bardziej tłusty :) Po rozwałkowaniu masy najwygodniej jest zwinąć ją na wałek (delikatnie, żeby nie przywarła do niego) i rozwinąć na cieście, uważaj jednak żeby się nie porwała, bo wygląda później nieestetycznie. Na koniec, tradycyjnie, ciasto schowaj do lodówki, żeby się dobrze schłodziło. Na górę możesz przykleić białą czekoladą ozdoby z masy cukrowej, ale to już w innym przepisie. Teraz wreszcie możesz posmakować ciasta. SMACZNEGO! :)
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Śnieżka

23 sty

W czwartek Gosia miała urodziny. Właściwie miała je we wtorek, ale imprezę robiła w czwartek :) W ramach prezentu postanowiłem upiec jej tort, bo komu chciałoby się wozić tort z Pszczyny do Katowic, kiedy jeszcze do pracy trzeba iść.. A ja miałem wolny dzień… a właściwie wolnych 2 tygodnie, bo są ferie ^^ I gdyby nie zajęcia w szkole językowej, to pewnie bym gdzieś wyjechał. A tak, to siedzę w Kato. Zrobiłem dzień wcześniej projekt tortu, żeby się według niego później zastosować. Jak to mówią: Solidny plan jest podstawą genialnej improwizacji :) A improwizacja oczywiście musiała być, bo co chwilę do głowy przychodziły mi nowe pomysły na uświetnienie tortu. A wyszedł on tak:

Przepis:
Biszkopt:
4 jajka
1 szklanka cukru pudru
1 szklanka mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Krem:
75 dag płatków migdałowych
50 dag wiórków kokosowych
3-5 łyżek miodu
2 łyżki miękkiego masłą
1 opakowanie kremu śmietankowego
1 szklanka chłodnego mleka
aromat migdałowy/kokosowy do ciast
[Listonic]

Najpierw zajmujemy się biszkoptem. Oddziel białka od żółtek i ubij je na sztywną pianę – tak żeby po odwróceniu miski nie wypadła. Dodaj na początku ubijania szczyptę soli i ubijaj dłużej niż zwykle, żeby to osiągnąć. Kiedy piana będzie już sztywna, dodawaj po trochu cukru i ciągle ubijaj. Zrób to samo z żółtkami i mąką przesianą z proszkiem do pieczenia. Przesiewanie mąki nadaje jej objętości, co w biszkopcie jest raczej pożądane. Kiedy masa będzie już gotowa, przelej ją do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia (wystarczy sam spód, bo boki i można bez problemu odkroić) i włóż od razu do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 40 minut. Nie zapomnij o patyczku – odgrywa tu ważną rolę, jeśli chcesz żeby biszkopt był dobrze upieczony.
Kiedy wyjmiemy już gotowy biszkopt i nie opadnie nam, warto zająć się robieniem kremu. Wcześniej raczej bym nie ryzykował, bo w razie gdyby biszkopt nam nie wyszedł, trzeba byłoby upiec kolejny i przerwać robienie kremu. Krem zrób według instrukcji na opakowaniu – wlej 1 szklankę chłodnego mleka, dodaj proszek i ubijaj przez ok. 3 minuty, po czym dodaj 2 łyżki miękkiego masła i ubijaj dalej kolejne 2 minuty. Odstaw na chwilę krem i zajmij się biszkoptem. Teraz chwila kluczowa – przekrawanie. Do tego przepisu potrzebujemy przekroić biszkopt dwa razy, bo są 3 warstwy kremu. Robimy to przed skończeniem kremu, bo w razie gdyby przekrawanie nie wyszło tak jak chcemy, odpada nam jedna warstwa kremu, a co za tym idzie – część składników. Jeśli natomiast udało nam się przekroić biszkopt na 3 warstwy (warto wspomóc się płaskimi talerzami), zajmujemy się dalej kremem. Podziel krem na 3 części – w stosunku 1-1-2. Do pierwszej części kremu, która pójdzie na dolną warstwę ciasta, dodaj kilka kropel aromatu migdałowego i oczywiście płatki migdałowe, po czym delikatnie wymieszaj i przełóż całość na ciasto. Teraz połóż na niej drugą warstwę ciasta i do drugiej części kremu dodaj kilka łyżek miodu – lecz uważaj, żeby nie przesadzić, bo krem się nam rozpłynie – i nałóż go na ciasto. Następnie, tak jak przed chwilą, przykryj krem ostatnią, górną warstwą ciasta. Do ostatnich dwóch części kremu, którym pokryjemy górę i boki dodaj kilka kropel aromatu kokosowego i wiórki kokosowe i delikatnie wymieszaj. Pokrywając górną warstwę, nie musisz starać się o równomiernie rozprowadzanie kremu – ciasto ma wyglądać jak mała zaspa śnieżna :) Tort wstaw na koniec do lodówki na kilka godzin przed podaniem. Smacznego!
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Twitter
  • Facebook